To nie nowość - znowu produkuję przepiśniki ;-) Gotowe są dwa, kolejne trzy czekają na dostawę papieru do drukarki.
Pierwszy w delikatnych turkusach, niemal w całości szyty:
Niedawno pewna osoba powiedziała mi, że powinnam podpisywać swoje wytwory, co niniejszym od teraz czynię. Metki są proste, dopasowane kolorystycznie do wyrobów:
Drugi przepiśnior miał być w odcieniach zieleni. Przejrzałam swoje zasoby i papierów, które mogłabym wykorzystać, nie znalazłam. Za to miałam trochę kawałków różnej wielkości. Dzięki temu powstał zeszyt a'la patchworkowy :-)
Wewnątrz obu przepiśników masa kartek na kulinarne zapiski, takich jak w poprzednich egzemplarzach.
Na polu krzyżykowym też coś tam dłubię. Wydłubałam letnie klapki z DIMkowego RR:
I właśnie zauważyłam swój błąd, wynikający z niedoświadczenia w tego typu zabawach - nie podpisałam się! Zaraz uzupełnię braki, założę kajecik i kanwa będzie spokojnie czekała na wysyłkę.