No właśnie - w ramach przerywnika od DIMkowego kalendarza i herbacianych imbryczków, postanowiłam wyhaftować przecudnej urody różę. Tej botanicznej serii uległam jakiś czas temu i w końcu wzięłam się do pracy.
To mój debiut z lnem (Belfast 32 w kolorze białym, który biały nie jest ;-), więc praca idzie mi dość opornie. Najwięcej problemów mam z doliczeniem się miejsca, w którym ma powstać kolejny motyw. Nie jest jednak tak trudno, jak wcześniej myślałam i w chwili obecnej (po dwukrotnym pruciu niemal 2 całych motywów) na mojej kanwie jest tak:
Mam nadzieję, że mój zapał nie ostygnie i za jakiś czas pokażę Wam całą piękną różę :-)
4 komentarze:
Pieknie się zapowiada. Jak dobrze widzę, to xxx jest co druga nitkę, tak?
Muszę Ci powiedzieć, że pędzisz jak szalona. A mnie się tak nie chce nic robić, a czas ucieka :(
Pieknie wygląda :-) Już nie mogę doczekać się całości :-)
no właśnie :))) a ja właśnie gonię herbatki, wczoraj dostałam kanwę:)) a róża będzie cudna!
Zapowiada się piękny hafcik!
Prześlij komentarz